sobota, 23 lutego 2013

She sells sea shells by the sea shore

 Swoje szalone 3-dniowe ferie postanowiłam spędzić nad naszym morzem.
Wyjazd nad polskie morze w lutym jest jednym z najgorszych pomysłów. Wiatr, zimno, brak słońca. Nic przyjemnego. Dlatego zdjęcia są jakie są. Ale zawsze miło jest się oderwać od codzienności.
 Co do kurtki, to wiem, że wyglądam trochę jak bałwanek, ale to była jedna z moich najlepszych inwestycji. Nie wiem jak w poprzednich latach mogłam chodzić w płaszczach. Ładnie wyglądają, ale w zimę liczy się aby było ciepło. Dlatego noście kurtki i pamiętajcie o czapkach!



























coat: ZARA/ scarf: Reserved/ skirt: H&M/ sweatshirt: ROMWE/ beanie: Local Heroes/ tights: H&M/ shoes: Allegro/ bag: Longchamp

                                                                                                                  Love from, Jallessa

wtorek, 19 lutego 2013

Fun, fun, fun?

  Dzisiaj trochę o blogowaniu. Wprawdzie piszę od niedawna, ale świat blogerów obserwuję od ponad 3 lat.
Zastanawiam się czy powinnam użyć słowa blogerów czy szafiarek. Tego drugiego słowa nie znoszę, więc zostaniemy przy blogerach, zwłaszcza, że odkrywam coraz więcej ciekawych blogów nie-modowych.
  W swojej dzisiejszej notce chciałabym się skupić na ogromie blogów, który powstał w zeszłym roku. Tak, tak mój też się do nich niestety zalicza. Ale co mogłam zrobić, nie miałam na nic czasu, bo musiałam się tylko uczyć i uczyć.
  Obserwując nowopowstałe blogi, mam wrażenie, że (głównie dziewczyny) zakładają je mając w głowie sukcesy najlepszych polskich blogerek. Ale nie będzie już kolejnej intrygującej Alicepoint lub zjawiskowej Maffashion. Dziewczyny, deal with it.
Mam wrażenie, że co drugi bloger tworzy posty byle jakie, byle gdzie, w domu, przy lustrze, byleby tylko mieć pretekst do stworzenia JAKIEGOKOLWIEK posta i wrzucenia go na bloga. Żeby mieć z głowy. Żeby pomyśleć 'odhaczone, teraz nikt nie stwierdzi, że zaniedbuję bloga, przecież jest post'.
Mam wrażenie, że teraz większość bloguje, bo 'chce mieć swojego własnego kuriera', który przynajmniej dwa razy w tygodniu będzie dostarczał ciuchy najlepszych marek.
Ale za chałę nie ma nagród, drodzy blogerzy. Wystarczy prześledzić od początku historie dobrych polskich blogerek. To jest praca latami, to jest pasja. Ona wymaga wielu poświęceń (nie, największym z nich nie jest ściągnięcie kurtki w 10° mrozie) i przede wszystkim czasu.
Bardzo bawi mnie gdy przeglądam zdjęcia naszych dziewczyn na fb lub instagramie np. z Londynu, z sesji do czegoś tam lub jak zmuszone stoją przy ściance i udają, że dobrze się bawią. Wtedy większość komentujących pisze: 'Ale Ci dobrze' lub 'Ty to nazywasz pracą? Jeśli tak, to Ci strasznie współczuję...' i bla bla bla. Poczytajcie sobie kiedyś, fajna zabawa.
Wprawdzie nigdy nie doświadczyłam takich rzeczy jak dziewczyny, ale tutaj jest potrzebna odrobina wyobraźni, aby móc w końcu zrozumieć, że blogowanie to nie tylko zabawa.
Tak więc, (Ci wytrwali) blogerzy i bloggerki: widzimy się za kilka lat!
I wtedy żadne z Was nie powie mi, że blogowanie jest łatwe i przyjemne.
Obiecuję.
                                                                                                                      Love from, Jallessa

poniedziałek, 18 lutego 2013

STUBBORN LOVE
























coat: ZARA/ scarf: Reserved/ dress: Dorothy Perkins/ sweater: Cubus/ shoes: Camaieu

                                                           Love from, Jallessa

wtorek, 12 lutego 2013

A thousand years

 



























coat: ROMWE/ shoes: ZARA/ scarf, blouse: Reserved/ jacket, skirt: H&M/ bracelet: Camaieu

                                                                                                    Love from, Jallessa

        P.S. Nigdy nie zwróciłam uwagi na teledysk, chodzi o piosenkę, nie wiedziałam, że jest ze Zmierzchu :)

piątek, 8 lutego 2013

Azure

Po ciężkich sesyjnych bojach, wracam!























coat: ZARA/ sweater: Ralph Lauren/ shirt, trousers: H&M/ shoes: Camaieu/ watch: Tommy Hilfiger

Love from, Jallessa