niedziela, 7 października 2012

WARSAW FASHION WEEKEND

 Wejściówki udało mi się zdobyć przez zupełne szczęście, a mianowicie wygrałam je na blogu dziewczyny z mojego miasta So in carmel.
Hmm, myślałam, że będzie trochę lepiej. Tzn. na początku panował ogromy chaos w showroomach. Rozumiem, impreza się rozkręca. Na backstage'u podobno bałagan. Ale w miarę jak przychodziło więcej ludzi, a pokazy były ciekawsze i modelki wyglądały zdrowiej, nawet w showroomach panował początek. Niestety udało mi się dotrzeć tylko na jeden dzień WFW (piątek), ponieważ studia skutecznie przeszkadzały mi w wybraniu się do Hali Expo.
 Imprezę polecam jako jeden z pierwszych eventów modowych. Można się powoli rozejrzeć jak ten świat wygląda, jak ubierają i jak zachowują się ludzie z branży. Zdecydowanie polecam np. Łódzki Fashion Week.
















 Tymczasem w showroomach...

















Na koniec przytoczę Wam zabawny dialog podsłyszany na WFW. Rozmawiają dwie modelki:
-No, ja to zjadłam dzisiaj dwa precle, wypaliłam całą ramę szlugów i nie jestem głodna.

Błagam, dziewczyny, nie róbcie tak. Wasze zdrowie jest ważniejsze. Niektóre modelki wyglądały jakby się miały zaraz złamać na pół i rozpaść jak szkielet w sali biologicznej. OKROPNOŚĆ!

                                                                                                       Love from, Jallessa

2 komentarze:

  1. Tylko Ciebie tu brakuje na tych zdjęciach + filmik , super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia!
    Pozdrawiam,
    http://narvaga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Postaram się odpowiedzieć na każdy komentarz :)