sobota, 12 maja 2012

INTOUCHABLES

 Matury trwają, czas płynie, a ja z przerażeniem czekam na poniedziałek, godzinę 14. HISTORIA.
'Ostateczne rozwiązanie'.
Zabrzmiało groźnie, wiem.
  Poprzednie maturki poszły mi nawet nieźle, pomijając angielski rozszerzony, gdzie o godzinie 16:30 mój mózg skupia się wyłącznie na tym, żeby znaleźć się jak najszybciej w domu z kotem, herbatą i dobrym filmem, a nie który rozmówca uważa, że ściąganie muzyki jest złe, a który, że 'music lovers' nie będą nielegalnie ściągać płyt.
  Wczoraj dla oderwania myśli poszłam z moim chłopakiem na film pt. 'Intouchables', aka 'Nietykalni' (w szoku, że polskim tłumaczom w końcu udało się prawidłowo przetłumaczyć tytuł filmu). Robi wrażenie. Wśród żałosnych amerykańskich komedii, polskich nieudanych kaców i innych 'produkcji', ten francuski film robi wrażenie. Zabawny, wzruszający, porusza delikatny w dzisiejszych czasach temat szczerości, poświęcenia, odwagi i... naprawdę brakuje mi słów jaki. Bardzo rzadko możemy spotkać się z reżyserem, który szanuje widza, jego uczucia, inteligencję i pieniądze. Olivier Nakache i Eric Toledano odwalili kawał dobrej roboty.
Jedną z wachlarza zalet produkcji jest soundtrack. Rozpływam się jak słyszę utwory Ludovica Einaudi'ego. Są melancholijne, wprowadzają mnie w troszkę ponury nastrój, ale pomimo wszystko-powinniście ich posłuchać.
Nie będę Wam tu opowiadać tego filmu, po prostu pójdźcie do kina, bo warto.Będzie on bawił młodych i starych. I świetnie odwraca myśli od matury, naprawdę, polecam.










                                                                     Love from, Jallessa

1 komentarz:

  1. lovely blog! xx

    http://www.theprovocativecouture.com/

    OdpowiedzUsuń

Postaram się odpowiedzieć na każdy komentarz :)