poniedziałek, 17 sierpnia 2015

A ty noś, noś, noś krótkie włosy... i pomagaj innym!

Cześć :)
Pewnie część z Was zauważyła drobną zmianę w moim wyglądzie. Zastanawiałam się prawie rok czy zrobić to czy nie.
Nigdy nie lubiłam chodzić do fryzjera. Chodziłam gdy włosy stawały się zniszczone albo trzeba było podciąć końcówki. I tyle. Kiedyś, gdy modna była fryzura na boba zdecydowałam się na nią i po wizycie u fryzjera płakałam pół roku.
Aha, dodałam, że cięcie poprawiły mi koleżanki w szkolnej toalecie? No właśnie.
Od tego czasu tylko końcówki, ewentualnie grzywka i koniec, zapuszczam.
Od feralnego boba minęło chyba z 8 lat.
Do obcięcia włosów zainspirował mnie artykuł czy wzmianka o Fundacji Rak'n'Roll i jej akcji Daj włos!
Przez rok co jakiś czas wracały do mnie myśli o skróceniu i oddaniu włosów. Z drugiej strony kochałam je tak mocno i uważałam, że jest to mój jedyny atut. Jednak zbliżały się wakacje i zaplanowaliśmy z chłopakiem wyjazd do Włoch. Stwierdziłam, że to jest dobry moment na wizytę u fryzjera. Bo w sumie włosy odrosną, będzie mi lżej na głowie, a tym paniom, które zachorowały one naprawdę się przydadzą. Gdy doszłam już do tych wniosków przestałam się bardzo przejmować tym jak będę wyglądać. Najwyżej zwiążę włosy w kucyk i będę czekać aż urosną.
Długo zastanawiałam się nad tym kto zostanie moim fryzjerem. Bałam się powierzyć swoją fryzurę komuś, kto przyjdzie, odwali swoją robotę, pójdzie, a mnie zostawi z małym załamaniem. Bo jakby nie patrzeć, to w większości włosy decydują o tym jak wyglądasz. Można nimi podkreślić rysy twarzy, tak, że wygląda ona na smuklejszą, a można przesadzić w drugą stronę i sprawić, że i twarz i cała sylwetka będzie wyglądała po prostu źle. A za tym często idzie to, jak postrzegamy całą swoją osobę zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz.
A tutaj była mowa o obcięciu co najmniej 25 cm...
Nie będę tutaj w mniejszości, ale obserwuję i podziwiam bloggerkę, którą zna na pewno każdy - Maffashion praktycznie od samego jej początku. Nałogowo oglądam jej snapy, bo uwielbiam jej charakter, styl bycia i energię, którą przekazuje swoim obserwatorom. W wielu filmikach występuje jej przyjaciel - Damian Siczek, który jest fryzjerem i ma swój salon fryzjerski - Teksturę. Po recenzjach na facebooku i efektach jego pracy na instagramie stwierdziłam, że będzie to wybór idealny. Umówiłam się i dzień przed wyjazdem, pełna nerwów stanęłam przed domofonem na Chmielnej.




Nigdy nie będę żałowała tej wizyty. Było cudownie, ten człowiek to majstersztyk!
Przyszedł uśmiechnięty, zadowolony i pełen energii.
Gdy powiedziałam mu jaki jest cel tego całego przedsięwzięcia bardzo się ucieszył i z ochotą ruszył mi z pomocą. Wymierzył dokładnie długość włosów do obcięcia (miałam cieniowane, więc poszło od 28 do 40 cm!), zaplótł warkocze i zaczął ciąć. 
Moment, w którym zobaczyłam cztery grube warkocze na blacie, poczucie ulgi, jakby ktoś z głowy ściągnął mi co najmniej z 10 kilo i spojrzenie w lustro były niesamowite. Nie do końca chyba wtedy ogarniałam co się właśnie stało. Mój mały dobytek, leżał tuż przede mną...
Damian wziął jeszcze nożyczki, maszynkę, poprawił gdzieniegdzie i po 40 minutach było po sprawie. Nie mogłam uwierzyć, że wyglądam naprawdę dobrze. Myślałam, że po wpadce z bobem będzie tragedia. A tutaj, szok i niedowierzanie :)
Damian nawet nagrał snapa i nie byłabym sobą, gdybym go nie zapisała :))))




video

A oto efekt:


Starannie zapakowaliśmy włosy w papier i popędziłam do fryzjera Rokoko Hair Company, który współpracuje z Fundacją i przekazuje im włosy. Można też je wysłać drogą pocztową, ale wolałam być pewna, że warkocze trafią tam na 100%.
Dostałam podziękowanie i powiem Wam szczerze, że nigdy nie czułam się dziwniej, niż w momencie gdy Pani z salonu spytała się mnie "Dla kogo wypisać podziękowania?". Przez chwilę zapomniałam jak się nazywam, to było strasznie dziwne... Ja? Mi ma ktoś za coś dziękować? Przecież to nie było nic wielkiego...


Ale patrząc na tą kartkę nadal cieszę się, że to zrobiłam i nie żałuję w ogóle. Każda osoba, którą spotykam i która widzi mnie po raz pierwszy w krótkich włosach mówi, że wyglądam lepiej, subtelniej, doroślej... Bardzo się cieszę, ponieważ trochę bałam się co z tego wszystkiego wyjdzie. Ale wyszło na dobre, bo na mojej decyzji skorzystały co najmniej dwie osoby. To jest naprawdę coś cudownego- jedna rzecz, a cieszy dwa razy. 2 w 1. 


Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji, czuję się lepiej, jestem trochę bardziej pewna siebie.



Nie wiem czy kiedykolwiek to przeczytasz, ale Damian jesteś niesamowity! Ogromnie Ci dziękuję za pomoc, za wsparcie podczas wizyty i utwierdzenia mnie w przekonaniu, że dobrze robię. Bez Ciebie nie udało by mi się osiągnąć swojego celu. Bardzo dziękuję :)

A Wam wszystkim polecam pomagać (uczucie nieporównywalne z niczym innym), decydować się na zmiany na lepsze oraz najlepszego fryzjera w mieście - pozytywna energia już na wejście :))

Love from, Jallessa

poniedziałek, 10 sierpnia 2015